Widziałem kobietę, która jedną ręką podnosiła dwoje dzieci, biegnąc na pociąg. Jest w miłości siła, której żaden siłownia nigdy nie zbuduje. Jest spóźniona i zmęczona, nikt jej nie pomaga, a ona i tak to robi. Będzie to robić przez lata. Zapomni, jak to jest nie być potrzebną. A potem pewnego dnia sobie przypomni. Pewnego dnia ramiona, które sięgały po nią, przestaną sięgać. I będzie dumna. I będzie pusta. I będzie czekać przy telefonie, który nie dzwoni tak często, jak udaje, że dzwoni. Niech ten telefon zadzwoni.