Ludzie nie rozumieją, jak to jest jeździć w Bostonie. Żadne z normalnych zasad ruchu drogowego nie obowiązuje. To dziwna bitwa royale, a celem gry jest przetrwanie. To miejsce jak żadne inne w kraju. Dorastając tam, to druga natura, nawet gdy wracam. Ale jako osoba z zewnątrz, wielu traci rozum. Jestem zaskoczony, że ten samochód w ogóle miał włączony kierunkowskaz. Musi nie dorastać tam. Nie powinno się go używać, żeby ludzie za tobą mogli krzyczeć "Fajny kierunkowskaz, kolego", podczas gdy sami też go nie używają.