Czy istnieją...jakiekolwiek rzeczywiste dowody na to, że adoptowane lub zastępcze dzieci są "zepsute", biorąc pod uwagę zwykłe dostosowanie do dochodów nowej rodziny, w porównaniu do dzieci urodzonych w sposób naturalny? To jest oddzielne od jakiejkolwiek feministycznej dyskusji o ich matkach. Wciąż słyszymy o "dzieciach:" czy są jakiekolwiek oznaki szkody dla nich?