Dr John Delony powiedział najlepszą radę rodzicielską, jaką słyszałem od wieków, a pochodziła ona od Jacka Blacka, z całym szacunkiem: "Nie próbuj sprawić, by szczęśliwe dziecko było jeszcze szczęśliwsze." Dziecko już bawi się w ogrodzie, bawiąc się kijem w błocie? Nie ciągnij go do parku rozrywki za 300 dolarów. Po prostu weź wąż, wskocz do środka, pobrudzcie się razem. To będzie historia, którą opowiedzą na twoim pogrzebie, a nie przepłacona wycieczka, która zostawiła wszystkich zmęczonych i naćpanych cukrem. Potem uderza w głębszą prawdę: Kiedy przychodzą dzieci, twoje małżeństwo nie jest "złe" w złym sensie—po prostu staje się innego rodzaju niesamowite. Wymieniasz spontaniczne popołudnia na nową magię: obserwowanie, jak twoje dziecko w wieku szkolnym przekracza linię mety, czując się ogromnie. Próba przywrócenia starej wolności? To właśnie łamie ludzi. Odpuść to stare. Zbuduj coś nowego. To mnie mocno uderzyło. Czy ktoś inny czuje tę zmianę, gdy dzieci zmieniły wszystko—na lepsze, nawet jeśli jest bałagan?