Przyjaciel z Iranu w końcu mógł się na chwilę połączyć z Internetem i wysłać mi wiadomość: „Po 10–12 dniach w końcu udało mi się połączyć, z wielkimi trudnościami. Sytuacja jest tutaj ekstremalnie zła. Od godziny 17:00 w zasadzie obowiązuje stan wojenny. Nawet na Kish załadowali 5–6 autobusów z protestującymi i zabrali ich w zeszłym tygodniu. Tutaj (Maszhad) podpalili Seda o Sima (państwowa telewizja) i podpalili kilka rynków Ofogh Kourosh. (nie jestem pewien, co ma na myśli mówiąc „oni”) Ale szczerze mówiąc, wcale nie jesteśmy w dobrej formie, nie mamy energii, żeby cokolwiek zrobić. Po prostu czekamy, aż Trump coś zrobi, bo tutaj nikt nie może zrobić więcej, niż już zrobili.” @POTUS #IranMassacre #DigitalBlackoutIran