ludzie, tęsknię za czasami, kiedy kryptowaluty były proste. kiedy największą dramą było że Craig Wright twierdził, że jest Satoshi oraz John McAfee mówiący, że „zje siebie”, jeśli BTC nie osiągnie 1 miliona dolarów. wtedy rynek był głośny… ale łatwy do zrozumienia. > ludzie spierali się o whitepaper > ludzie grzebali w przeszłości Satoshi > ludzie śmiali się z tego, jak szalony był McAfee > ludzie kupowali BTC tylko dlatego, że „brzmiało fajnie” nie było setek skomplikowanych narracji. nie było 50 łańcuchów „rozwiązujących trylemmę.” nie było AI, RWA, restakingu, punktów, airdropów, sezonów, epok. tylko 3 rzeczy: 1) czy wierzysz w Bitcoin 2) czy wierzysz w Satoshi 3) czy wierzysz w dziwnych gości publikujących na Twitterze krypto wydawało się otwartym forum. każdy mógł to zrozumieć. każdy mógł się spierać. każdy mógł się mylić. a teraz? ...