To jest delikatny ból i smutek. Mówią, żeby iść naprzód, patrzeć na pozytywną stronę. A co z nami w tym momencie? Co z naszą radością, beztroską, wszystkim, co było w przeszłości? Czy to nic nie znaczy? Oni się śmieją, bo nie rozumieją. Nie rozumieją miłości, nie rozumieją wytrwałości, nie rozumieją ochrony i zniszczenia. Jedna strona miłości to ochrona, druga to zniszczenie. Chroniłem go, a jednocześnie go niszczyłem.