Wydaje się, że Wielka Brytania stoi na krawędzi rewolucji. Zamach stanu lub jakiś rodzaj oporu, o którym mam dobre informacje, jest bardzo blisko. Rodziny utknęły na liście oczekujących na mieszkania komunalne przez lata, a imigranci przeskakują w kolejce i dostają nowe mieszkania. Osoby zarabiające 150 tys. funtów rocznie, pracujące 60 godzin w tygodniu, zarabiają mniej niż osoby ubiegające się o azyl z 3 dziećmi, które otrzymują ponad 80 tys. funtów zasiłków. Bezdomni śpią na ulicy, podczas gdy nielegalni imigranci dostają PlayStation, rowery i darmowe kursy gotowania. Ceny mieszkań i czynsze są astronomiczne, a OBA małżonkowie muszą pracować 60 godzin tygodniowo, aby uzyskać kredyt hipoteczny na 30+ lat. Ludziom sprzedaje się wyższe wykształcenie, idą na uniwersytet i wychodzą z długiem od 45 tys. do 75 tys. funtów, nigdy go nie spłacając i ledwo osiągając średnią pensję. To właśnie sprawia, że ludzie są wściekli. Podczas gdy politycy korzystają z prywatnych odrzutowców i gromadzą ogromne wydatki, pracujący ludzie, a teraz nawet zamożni, mają trudności z zaspokojeniem podstawowych potrzeb. Co się tutaj dzieje? Czy to niekompetencja, socjalizm, czy może bardziej złowroga zaplanowana agenda?