Nie znaleziono ani jednego wojskowego głosu, który pasowałby do zarejestrowanego wyborcy w Michigan. Każdy głos, który sprawdziła, bez wyjątku, był oddany na Joe Bidena. "Nie było ani jednego głosu na Trumpa." Kontraktor IT i obserwator wyborczy w Centrum TCF w Detroit opisuje przetwarzanie tysięcy wojskowych głosów, które wydawały się podejrzanie jednorodne — każdy wyglądał jak identyczna "kopiarka Xerox" bez żadnych różnic w papierze, tuszu czy oznaczeniach. Szacuje, że tej nocy obsłużyła ponad 30 000 głosów, z których wiele skanowano wielokrotnie. Twierdzi, że przełożeni odrzucali wyzwania, a nawet grozili obserwatorom wydaleniem za kwestionowanie procesu. Zgodnie z przysięgłym oświadczeniem i zeznaniem obserwatora wyborczego, Andrew Sitto zgłosił pojazdy z tablicami rejestracyjnymi z innych stanów, które podjeżdżały, aby rozładować pudełka z tylnego wejścia, co było nietypową procedurą w porównaniu do wcześniejszych dostaw. To, co nastąpiło, było jeszcze bardziej niepokojące. Doniesiono, że dziesiątki tysięcy głosów wjechały na ośmiu długich stołach, ustawionych w pobliżu stacji głosów duplikatów, uważnie obserwując proces. "Każdy głos, który obserwowałem, był oddany na Joe Bidena," stwierdza stanowczo Sitto, zauważając brak widocznych głosów na Trumpa w partii, którą sprawdził.