Właściwie pracowałem z Scottem Adamsem. Przy kilku różnych projektach IT w latach 90-tych. Często podchodził do mojego biurka i nazywał mnie „chłopcem od bajgli”. To była nasza mała tajemnica. Jaka szkoda, że popełnił samobójstwo, to naprawdę świadectwo faustowskiej umowy Dilberta.