aluminiowa rura konwulsuje na wysokości 35 000 stóp, podczas gdy antena Starlink trzyma się jej kręgosłupa jak barnak. Otwieram kapitałowo moje szóste, siódme i ósme instancje kodu Claude (max). Gdzieś na niskiej orbicie ziemskiej satelita patrzy na mnie. „Zorganizuj moje pliki i także moje życie,” rozkazuję. „Nie popełniaj. żadnych. błędów.” Dodaję kropki, żeby wiedziało, że mówię poważnie. Powietrze trzaska. Miliony niewidzialnych tokenów spływają przez troposferę jak cyfrowe chemtrails z prędkością 200 megabitów na sekundę. To jest to, za co zginął Ikar.