Moim zdaniem lekcja z debaklu łagodnego rodzicielstwa jest taka, że istnieje ogromny rynek dla rodzicielstwa, które produkuje posłuszne dzieci z czystej radości bycia spokojnie wychowywanym, a to nie działa zbyt dobrze w większości rodzin. Większość będzie kompromitować się w kwestii posłuszeństwa lub spokojności.
Na przykład, szybko zauważysz w każdej dyskusji na temat "naturalnych konsekwencji", że rodzice próbują wpasować niemal każdą karę w ten termin, ponieważ okazuje się, że często nie ma naturalnych konsekwencji, a rodzic wciąż chce, aby dziecko się dobrze zachowywało
Skłaniam się ku kompromisowi w kwestii posłuszeństwa i po prostu pozwalam moim dzieciom robić rzeczy, które nie są zbyt niebezpieczne/zniszczycielskie, ale są pewne trudne decyzje, które trzeba podjąć, i zaczynam odczuwać niechęć do powszechności idei, że rodzice ZAWSZE mogą kreatywnie rozwiązywać problemy związane z mówieniem "nie".
40