Tucker Carlson miał swojego brata Buckleya Carlsona, który nienawidzi Żydów i jest głęboko spiskowy — nie mylić z synem Tuckera — w swoim programie dzisiaj. Nigdy nie będę jednym z tych ludzi, którzy uważają, że należy publicznie krytykować członka rodziny (chyba że wchodzą w służbę rządową, jak RFK Jr.), ale jest różnica między tym, by nie atakować publicznie swojego rodzeństwa, a zapraszaniem go do swojego programu na przyjacielskie wywiady. Fascynuje mnie, jak Tucker wykonuje ten moralizujący akt z Nickiem Fuentesem — tam, tam, młody człowieku, nie możemy nienawidzić ludzi — ale potem decyduje się zaprosić swojego brata, który nie jest osobą publiczną, do swojego programu. To tylko jeden z wielu przykładów na prawicy.