Zanim dołączyłem do Twittera, nie mogłem znieść wokeness ani większości liberalnych paplanin w mediach społecznościowych. Pomyślałem, że to będzie miejsce, gdzie znajdę bardziej rozsądnych ludzi i opinie. Zamiast tego pokazało mi, że wokeness to mniejsze zło. Nadal głupie, nadal wiele z tego jest bezsensowne i dziwne, nadal często sprawia, że wydaje się niepoważne, ale jest znacznie mniej złe, dehumanizujące, pozbawione empatii i obrzydliwe niż to, co ciągle widzę z prawej strony. Również mniej celowych fałszywych wiadomości (nadal za dużo), mniej wrogiego angażowania, mniej fantazji o performatywnej okrucieństwie, mniej ego. Myślałem, że Twitter przesunie mnie bardziej w prawo. Zrobił odwrotnie, sprawił, że stałem się bardziej liberalny. Wielu liberałów ma złą strategię, zbyt przesadną, zbyt autorytarną, niewystarczająco zniuansowaną. Ale prawica jest równie autorytarna i jednowymiarowa, z tym że jest autorytarna w kierunku wrogości, podczas gdy lewica jest autorytarna w kierunku inkluzyjności.