Nick Shirley mówi, że kręcenie filmów w somalijskich społecznościach nie jest bezpieczne, jest niezwykle niebezpieczne Oni uciszają dziennikarzy Mówi, że został zaatakowany, zabrali mu kamerę i rozbili ją na ziemi. Zaatakowali go i śledzili jego oraz jego mamę Mówi, że somalijskie gangi rządzą tym obszarem „Czy to jest bezpieczne?” „Nie, to nie jest bezpieczne. Właściwie w czerwcu byłem z mamą. Ona często pomaga mi w kręceniu filmów. Zaatakowali mnie i moją mamę. Skoczyli na mnie, zabrali moją kamerę i odebrali mi ją — właściwie przestałem zabierać mamę ze sobą po tym, jak Somalijczycy próbowali nas zaatakować i byli gotowi, żeby mnie uderzyć i zniszczyć moją kamerę. — Musiałem, jakby, wyciągnąć mamę z tej sytuacji. A potem miałem tego, jakby, sześciostopowego czterdziestolatka Somalijczyka z trzema innymi facetami, i on idzie do tyłu swojego samochodu, żeby coś wziąć, a moja mama panikuje, a ja tylko próbuję odzyskać swoją kamerę, a potem w końcu mi ją oddają, a potem śledzą nas aż do wyjścia. — Są całe somalijskie gangi, które kontrolują te miejsca.”