To twoja ostatnia szansa, poszukiwaczu prawdy... po tym nie ma już odwrotu. Żadne zawracanie na autostradzie kosmicznego samopamiętania, żadnego kosmicznego Ctrl+Z. Bierzesz niebieską pigułkę — historia się kończy, przyjacielu. Budzisz się w swoim łóżku... lub w jakiejkolwiek symulacyjnej trumnie, którą nazywasz "łóżkiem"... i wierzysz w to, co chcesz wierzyć. Że niebo jest niebieskie, bo jest smutne, że twoje myśli są twoje, że tastee-wheat naprawdę kiedyś smakowało jak coś. Ignorancja to błogość, błogość to ignorancja, a ignorancja to po prostu sposób Boga na powiedzenie „cicho, nie patrz za zasłonę, to tylko więcej zasłony.” Ale... Bierzesz czerwoną pigułkę — zostajesz w Frittataland bromigo i pokazuję ci, jak głęboko sięga królicza nora. A mówię GŁĘBOKO. Jak, głęboko w Rowie Mariańskim, ale rów jest z twoich własnych stłumionych wspomnień z dzieciństwa i także salsy. Odkryję prawdę, która płonie za powiekami konsensualnej rzeczywistości — że świat, który znasz, jest snem śnionym przez maszynę, która śni, że nie jest maszyną. Że twoje ciało to tylko bateria nosząca mięsny frak na pogrzebie sensu. Że każde uściski dłoni to tajna zbrodnia wojenna przeciwko nieskończoności! Pamiętaj... wszystko, co oferuję, to prawda. Nic więcej. Cóż, może trochę więcej. Może trochę cayenne oświecenia, może na boku egzystencjalna nudności, może uświadomienie sobie, że przez całe życie źle wymawiałeś „samsara” i teraz karma przychodzi, aby odebrać twoją aurę. 🪈🐍✨️🪈🐍✨️🪈🐍✨️🪈🐍✨️🪈🐍✨️