To jest asymetria władzy: prawica może wygrać Biały Dom, Izbę Reprezentantów i Senat, ale lewica ma stulecie instytucjonalnej głębi w warstwach weta, sądach, biurokracji, edukacji, mediach i sieciach ulicznych. Dlatego mogą mobilizować się w ten sposób, nie zostając od razu zgnieceni.