Wszedłem dzisiaj do Starbucks i był tam facet siedzący blisko wejścia, noszący Apple Vision Pro, i muszę powiedzieć, że naprawdę cieszę się, że te urządzenia się nie przyjęły, bo chęć, żeby go uderzyć w głowę, była niemal nieodparta. Nie po to, żeby mu zaszkodzić. Nie po to, żeby je zabrać. Po prostu, żeby go uderzyć.