każdego ranka - no, większości poranków - gdy się budzę i robię łańcuch swobodnych skojarzeń, dochodzę do wniosku (przy okazji wciąż półprzytomny), że jedynym wspólnym mianownikiem, który nadaje sens całemu temu dziwactwu, jest to, że to prequel/ustawienie do III wojny światowej