Czyż to nie jest ironiczne, że niektórzy ludzie straszą ciężarne kobiety, wpajając im lęk przed Tylenolem, jedynym lekiem przeciwbólowym uznawanym za bezpieczny w ciąży, a gdy mówię o rzeczywistych, dobrze udokumentowanych ryzykach związanych z ciążą, takich jak stan przedrzucawkowy, nagle słyszę: „Przestań być alarmistką. Straszycie ciężarne kobiety.” Straszenie oparte na strachu dotyczące opieki opartej na dowodach = najwyraźniej akceptowalne. Świadomość oparta na dowodach o ryzykach związanych z ciążą = „zbyt przerażające.” 🤦🏽‍♀️