Opieka nad pleśnią utknęła w erze stetoskopów. Podejmujemy decyzje życiowe na poziomie sześciu cyfr na podstawie wizualnych inspekcji i kilku przypadkowych badań laboratoryjnych, podczas gdy tak naprawdę potrzebujemy odpowiednika ‚tomografii komputerowej’ dla budynków i obciążenia biotoksynami.