Wczoraj wieczorem w East Village. Skakałem po kilku barach. Skończyło się na rozmowie z wieloma grupami pięknych dziewczyn, oczywiście.. Polityka się pojawiła (jak to zawsze bywa o 1:12 w nocy). Żaden fan Mamdaniego. Zero. Raczej zamieszanie. Szczerze pytam, gdzie są ci ludzie? Bo nie są na zewnątrz. I na pewno nie są w barach…