Jadę lawetą. Moja praca polega na zabieraniu samochodów od ludzi, którzy nie mogą zapłacić. To do niczego. Miałem zlecenie na Corollę z 2015 roku. Podjechałem o 2 w nocy. Kobieta wybiegła w piżamie. Nie krzyczała. Nie przeklinała. Po prostu błagała. 'Proszę,' błagała. 'Mam rozmowę kwalifikacyjną o 8 rano. Jeśli tam nie dotrę, nie mogę zapłacić bankowi. Jeśli zabierzesz samochód, stracę pracę, zanim ją dostanę.' Spojrzałem na tylną kanapę. Dwa foteliki samochodowe. Spojrzałem na nią. Drżała. Odpiąłem łańcuchy. 'Nie mogłem znaleźć numeru VIN,' skłamałem. 'Muszę wrócić jutro w nocy, aby to zweryfikować.' Dałem jej 40 dolarów z portfela. 'Wlej trochę paliwa. Idź na tę rozmowę. Masz 24 godziny.' Dostała pracę. Zapłaciła bankowi. Zachowała samochód. Czasami trzeba złamać zasady, aby naprawić życie.