Tęsknię za wersją siebie, która była naiwna przed wzrostem i rozczarowaniem przed wszystkim, co poszło źle przed tym, jak zaczęto brać pod uwagę dane kiedy wszystko było proste i wszystko było zupełnie nowe uczucie, które celowo pielęgnowałem: > każdy dzień to nowy początek > możesz po prostu robić rzeczy > nic nie jest poza zasięgiem > możesz na nowo zdefiniować życie kiedy zaczynanie od nowa było ekscytujące i pełne potencjału stan umysłu przed tym, jak uderzyliśmy w ziemię, a to, co najgorsze mogło się zdarzyć, zdarzyło się, nie raz, ale wystarczająco wiele razy, i znacznie gorzej, niż sobie wyobrażaliśmy a jedynym sposobem, aby się od tego uwolnić, jest celowe zamknięcie rozdziału, pozwolenie ranom na zagojenie się bez blizn i pamiętanie, że twój następny ruch ma większe znaczenie niż twój ostatni błąd.