W pewnym momencie staje się to super cringe, gdy wszyscy próbują wyrobić sobie nazwisko w krypto, nie mając żadnych umiejętności ani charyzmy w pierwszej kolejności. Bycie dużym kontem kiedyś oznaczało, że zrobiłeś coś fajnego, byłeś częścią ruchu, który wzbogacił wielu ludzi, byłeś niesamowicie dowcipny/zabawny, byłeś giga autystą z pewnym zacięciem w handlu itd. Od dłuższego czasu to głównie boty i idioci zajmujący się pozyskiwaniem zaangażowania. W jakiś sposób powinniśmy złożyć razem naszą własną złotą erę Twittera.