Jako ktoś, kto prowadził pseudo-NEET-owy styl życia przez około 4 miesiące, rozumiem, dlaczego ludzie "wychodzą" lub rezygnują z uczestnictwa w społeczeństwie. Całkowicie to rozumiem, zwłaszcza w przypadku mężczyzn. Jeśli gra jest ustawiona, po co w ogóle grać? Ale im dłużej się "wychodzisz", tym trudniej jest "wrócić".