Jednym z największych czerwonych flag dla mnie, gdy ktoś mi coś proponuje, jest to, kiedy przedsiębiorca mówi, jak on (lub my) zamierza zarobić pieniądze. Albo mówią o wyjściach. Albo mówią o tym, jak konkurent jest wart 1 miliard dolarów. Żadne z tego nie ma znaczenia. Startup to misja. Wspaniały przedsiębiorca to misjonarz. Nie najemnik. Wielka ironia przedsiębiorczości: Przedsiębiorcy, którzy przychodzą i mówią, że zamierzają zarobić wszystkim pieniądze, nie robią tego. Ludzie, którzy mówią, że zamierzają namalować obraz świata, który nigdy wcześniej nie był widziany, często są tymi, którzy zarabiają fortunę. Kiedy przedsiębiorcy opuszczają swoje wygodne prace w Facebooku lub Google, niektórzy z nich nie mogą przestać się oglądać za siebie. To dla mnie zły znak. Jeśli przedsiębiorca kiedykolwiek powie: mogę zarabiać $XYZ w Google, martwię się, że mają jedną nogę w środku, a drugą na zewnątrz i nie poradzą sobie jako założyciele. To samo można powiedzieć o założycielach, którzy budują firmę dla CV, a nie dla misji. Nastąpił napływ absolwentów Ivy League, którzy wierzą, że założenie firmy z kapitałem venture to następny logiczny krok w karierze. Wolałbym zainwestować w kogoś, kto znalazł problem i wierzy z każdą cząstką swojego ciała, i wie głęboko w kościach, że to on jest tym, który ma znaleźć rozwiązanie.