Oglądałem Avatar 3, wszyscy mówili, że zasnę, ale wcale nie zasnąłem. Nie poszedłem do toalety przez cały seans. Pamiętam, że Avatar 1 miał premierę w 2009 roku. Wtedy to było globalne wydarzenie. Nie widziałem takich efektów specjalnych. Bilet kosztował ponad 100, pamiętam, że wtedy ponad 100 to było drogo. Nie chciałem iść do kina. Ostatecznie, gdy film zszedł z ekranów, obejrzałem go w 720p na komputerze. Wciąż byłem zachwycony. Minęło ponad 10 lat, a ja obejrzałem wszystkie 3 części. Może to jest pewnego rodzaju sentyment.