Opublikowałem post na temat zwięzłych dowodów naruszających teorię informacji i spotkałem się z znaczną krytyką ze strony kryptografów. Po dalszych przemyśleniach zdałem sobie sprawę, że się pomyliłem. Nie zachodzi żadna transmisja informacji. Dowodzący pomaga weryfikatorowi w obliczeniach, a nie w transferze informacji. Weryfikator teoretycznie mógłby sprawdzić wszystkie możliwości, ale brakuje mu mocy obliczeniowej. To problem obliczeniowy, a nie problem teorii informacji. Dzięki, że mnie trzymacie w ryzach, chłopaki!