Reporterka CNN ustawia ujęcie siebie na telefonie, ciężko pracując nad śledztwem…. nie nad oszustwem… ale nad Nickiem Shirleyem i jego roszczeniami. "Skontaktowaliśmy się z kilkoma przedszkolami przedstawionymi w teraz wiralnym wideo. Tylko jedno przedszkole odpowiedziało." Tak CNN poświęca swoje zasoby. Kompromitujące próby zdyskredytowania reporterki, która nie jest zatwierdzona przez media korporacyjne. Gdyby to nie było tak całkowicie żałosne, byłoby to hystericzne. Właściwie, wciąż jest.