Najśmieszniejsze kłamstwo, które widziałem w tym cyklu: Facet był w trakcie negocjacji płacowych i twierdził, że inna firma płaci mu 50k/miesiąc. Dosłownie nikt w to nie uwierzył, więc zadzwonili do jego szefa, który potwierdził to, co wszyscy już wiedzieli: facet kłamał. Zarabiał 10k/miesiąc. Zamiast po prostu przyznać, że kłamał, facet się uparł. "Nie, ale jakby, mój szef obiecał mi, że jeśli będę tu pracował przez 3 lata, dostanę jakąś nieokreśloną ilość tokenów z projektów xyz, (które są obecnie bezwartościowe). Uważam, że to sprawiedliwe, aby losowo wycenić to na 40k miesięcznie."
Niestety, humor umknął wszystkim w danym momencie, ponieważ facet już zarabiał więcej niż wszyscy inni pracownicy w wyniku umowy z przeszłości, a teraz próbował zmusić wszystkich innych (którzy już uważali, że jego wynagrodzenie jest absurdalnie niesprawiedliwe) do obniżenia swoich pensji o połowę, aby mogli mu zapłacić JESZCZE WIĘCEJ. Zamiast się śmiać, wszyscy po prostu nazywali go obelgami i grozili mu śmiercią. Patrząc wstecz, było jednak wiele humoru do docenienia.
Niestety, humor umknął wszystkim w danej chwili, ponieważ facet już zarabiał więcej niż wszyscy inni pracownicy w wyniku umowy dziedziczonej, a teraz próbował zmusić wszystkich innych (którzy już uważali, że jego wynagrodzenie jest absurdalnie niesprawiedliwe) do obcięcia swoich pensji o połowę, aby mogli mu zapłacić JESZCZE WIĘCEJ. Zamiast się śmiać, wszyscy po prostu zagrozili mu śmiercią. Ale z perspektywy czasu, było wiele humoru do docenienia.
378