Znalazłem 1700 stron wywiadów Inglesa z Johnem D. Rockefellerem. Dopiero zacząłem czytać, ale fascynujące jest słuchać, jak Rockefeller mówi własnymi słowami, bez żadnego pośrednika. Zastanów się nad tą częścią o Clarku, jego pierwszym prawdziwym partnerze. "Był ignorantem, Anglikiem, dziesięć lat starszym ode mnie, i próbował, niemal od początku naszej współpracy, dominować i przeważać nade mną. Pytanie, które zadawał kilka razy w naszych dyskusjach na temat spraw biznesowych, brzmiało: 'Co byś w ogóle zrobił beze mnie?' Znosiłem to w milczeniu. Nie ma sensu spierać się z takim człowiekiem. Był bardzo zły, gdy pożyczyłem pieniądze na rozszerzenie naszej działalności w zakresie 'rafinacji ropy'. 'Cóż, pożyczyłeś 100 000 dolarów!' wykrzyknął, jakby to było jakieś przewinienie. Miał swoich braci, Jamesa i Williama, w firmie naftowej Clark & Rockefeller. Byli jego rodzaju. "Zgodziliśmy się, w zupełnie miły sposób, rozwiązać partnerstwo, spłacając długi i dzieląc aktywa, a następnie sprzedając zakład i goodwill najwyższemu oferentowi wśród nas. Mieli ze sobą swojego prawnika. Ja nie miałem żadnego. Nie wydawało mi się, że potrzebuję jednego. Patrzę teraz wstecz na ten dzień w 1865 roku i wydaje mi się jednym z najważniejszych w moim życiu. To był dzień, który zdetermino-wał moją karierę. Czułem jego wielkość, ale byłem tak spokojny, jak teraz rozmawiam z tobą. Zorganizowałem wszystko; postanowiłem, ile mogę zapłacić za biznes; byłem gotowy. ... Zaoferowałem panu Clarkowi, mojemu byłemu partnerowi, czek na 72 500 dolarów na miejscu, ale on wiedział, jak bezpieczny i wiarygodny jestem i powiedział: "Nie. Ureguluj to w dogodnym dla siebie czasie." 'Poszedł swoją drogą i kontynuował działalność w rafinacji ropy. Myślał, przypuszczam, że podejmuję zbyt duże ryzyko, ale byłem pewny siebie. ... Zajęło mu dużo czasu, aby przekonać się, że się mylił, a ja miałem rację, ale przynajmniej pewnego dnia przyjechał do Forest Hill. Spojrzał na mnie tego dnia -- po raz pierwszy. 'Cóż!' wykrzyknął, 'urósłszy. Dorosłeś?' Widzisz, zajęło mu dużo czasu, aby poczuć, że nie jestem już chłopcem. Wtedy zaczynał schodzić w dół. W końcu go wykupiliśmy. Był jeszcze jeden Anglik, Scofield, którego wykupiliśmy dwa razy. Po pierwszej sprzedaży, mimo jego obietnicy, że nie wejdzie ponownie w biznes rafinacji ropy, znów w to wszedł -- i wykupiliśmy go po raz drugi. On również nie był pewny, że odniesiemy sukces; więc sprzedał swoje udziały w naszej firmie. Jego dzieci od tamtej pory mówiły moim, że nigdy nie przestały żałować, że sprzedał. Jego akcje u nas byłyby warte 16 000 000 lub 20 000 000 dolarów."