Zobaczyłem post, który wymienia rzeczy, które są zabronione i zachęcane w różnych krajach. Został bardzo mocno udostępniony. Na liście zakazów jest: omijanie cenzury, inwestowanie w amerykańskie akcje, kupowanie BTC, swobodne wymiany walut… Zachęcane są: kupno mieszkań, rodzenie dzieci, inwestowanie w akcje A… Komentarze są bardzo żywe, ale chciałbym porozmawiać z innej perspektywy. Jestem osobą, która jednocześnie inwestuje w amerykańskie akcje, zajmuje się Crypto i automatyzacją AI. Zgodnie z tą klasyfikacją, wszystko, co robię, znajduje się w zakazanej kategorii. Ale co ciekawe — te zakazane rzeczy to dokładnie te, które w ciągu ostatnich pięciu lat przyniosły najwyższe zwroty. Indeks S&P 500 wzrósł o około 80% w ciągu ostatnich pięciu lat. BTC od początku 2021 roku przeszedł przez dwie rundy hossy i bessy, a jego wartość wzrosła kilkakrotnie. Nie chcę prowadzić dyskusji politycznej ani nie zachęcam nikogo do łamania prawa. Chcę powiedzieć o czymś bardziej fundamentalnym: różnica w dostępie do informacji decyduje o różnicy w aktywach. Kiedy źródło informacji jednej osoby jest ograniczone do jednego ekosystemu, jej wybory inwestycyjne są ograniczone. Kiedy wybory inwestycyjne są ograniczone, ścieżki wzrostu majątku również są ograniczone. Dlatego zawsze zajmuję się treściami związanymi z inwestycjami transgranicznymi — nie dlatego, że zewnętrzny świat jest lepszy, ale dlatego, że mając dodatkowy wymiar informacji i wyborów, ryzyko staje się mniejsze. Kiedy inwestujesz wszystkie pieniądze w jeden rynek, jedną walutę, jedną jurysdykcję, w zasadzie stawiasz wszystko na jeden, pojedynczy aktyw.