Szwedzka gwiazda popu Robyn nagrywa muzykę od lat 90., ale jest najlepiej znana z „Dancing on My Own”, hitu z 2010 roku o nigdy niekończącej się półżywotności—utworu, który wypełnia parkiety pokoleń na poziomie „I Will Survive” czy „Don’t Stop Believin’.” (Wiesz, o co chodzi: Jestem w rogu/ Patrzę, jak ją całujesz, oh-oh-oh!) „Jej głos, elastyczny i czysty, jest idealnym nośnikiem pragnienia,” pisze Jia Tolentino. „Sprawia, że wyobrażam sobie stopiony cukier twardniejący na lodzie.” „Nie musisz go kompresować ani formować,” powiedział Tolentino Svein Berge, długoletni współpracownik Robyn i jedna połowa elektronicznego duetu Röyksopp. „Wydaje się kruchy, ale jest mocny—gdy wypowiada słowo, jakoś przechodzi prosto przez głośnik i pociąga za serce.” W tym miesiącu Robyn wraca z dziewiątym albumem studyjnym „Sexistential.” Ma teraz 46 lat, jest samotną matką po przejściu I.V.F.—doświadczeniu, o którym rapuje w utworze tytułowym. W trakcie swojej kariery dominującym tematem jest to, że „miłość jest jedyną dewastacją, którą wybieramy dobrowolnie, a ona jest na nią chciwa, bo to znaczy być żywym,” pisze Tolentino. Przeczytaj jej profil kultowej ikony: