Gospodarka uwagi opierała się na jednym założeniu: ludzie są podatni na perswazję. Reklamy istnieją, ponieważ możesz pokazać komuś zdjęcie burgera i sprawić, że poczuje głód. Nie możesz sprawić, by drzewo decyzyjne poczuło głód. Gdy agenci zajmują się zakupami, cały stos zbudowany na wykorzystywaniu psychologii człowieka — retargeting, ciemne wzorce, pętle influencerów — staje się obciążeniem bez zwrotu. Głębsza zmiana nie polega na tym, że "reklamy znikają". Chodzi o to, że model biznesowy sieci przez 30 lat opierał się na ludzkiej irracjonalności. Agenci są z definicji racjonalni. To nie jest cecha, którą ktoś dodał. To po prostu sposób, w jaki działa oprogramowanie. Paralela z AOL jest słuszna. Zamknięte rynki agentów pobierające 5-10% prowizji będą wydawać się znajome, dopóki nie przestaną. Otwarte protokoły wygrały wcześniej. Znowu wygrają.