Nie odziedziczyłem sukcesu. Zbudowałem go sam. Nic mi nie dano. Każdy krok naprzód był wynikiem ciężkiej pracy, długich godzin i odmowy poddania się, gdy sprawy stawały się trudne. To jest mentalność, którą nosiłem przez całe życie i którą przyniosę do Waszyngtonu.