Informacja, że ludzie Orbána informują Moskwę o spotkaniach Rady UE w każdym szczególe, nie powinna nikogo zaskakiwać. Mieliśmy o tym podejrzenia od dłuższego czasu. To jeden z powodów, dla których zabieram głos tylko wtedy, gdy jest to ściśle konieczne, i mówię tylko tyle, ile jest potrzebne.