"Niespodzianka" w akademiku Harvardu przyciągnęła uwagę 220 tysięcy osób do jednego portfela: jak 4,5 miliona dolarów zostało "ukradzionych" przy stole do gry? Czasami najgroźniejszy myśliwy pojawia się w postaci ofiary. To zdarzenie miało miejsce na spotkaniu grupy studentów Harvardu. Podczas udostępniania ekranu przez 11 sekund, wzrok mentora przeskanował kącik ekranu, gdzie znajdowało się okno GitHub. W repozytorium kodu widniała linia: polymarket-sports-arbitrage (arbitraż sportowy Polymarket). Mentor nie ujawnił tego na miejscu, ani nie zgłosił go za "niezajmowanie się nauką". Po zakończeniu spotkania rzucił tylko: "Wyślij mi adres portfela." To był ten adres: Po kliknięciu, o rany, 4,5 miliona dolarów. Ten facet mieszka w akademiku, codziennie jeździ na rowerze na zajęcia, a w międzyczasie jak duch zbiera żniwo na rynkach NFL, Premier League i Ligue 1. Przejrzałem jego historię transakcji, same duże zakupy: - Paris Saint-Germain "nie wygra", postawił 824 tysiące dolarów; - Buffalo Bills przeciwko Jaguars, zainwestował 1,13 miliona; - Green Bay Packers przeciwko Chicago Bears, znów 780 tysięcy. Wygląda jak mistrz zakładów, ale tak naprawdę wcale nie przewiduje, kto wygra, a kto przegra. On stawia na czas. Ten facet nie używa żadnej czarnej technologii do przewidywania przyszłości, ale najprostszej logiki - różnicy informacji. Azjatyckie firmy bukmacherskie otwierają zakłady wcześniej i szybciej przetwarzają informacje. Ich zmiany kursów często wyprzedzają takie rynki jak Polymarket o dwie lub trzy godziny....