Ludzie łatwo zapominają, co Robert Mueller miał na celu w swoim śledztwie: dowody na spisek i utrudnianie wymiaru sprawiedliwości. W trakcie tego śledztwa oskarżono tuzin oficerów GRU związanych z jednostką 26165, a także Jewgienija Prigożyna, dwie jego firmy-wydmuszki oraz tuzin jego pracowników farmy trolli. Oskarżenia postawione tym Rosjanom dotyczyły spisku w celu popełnienia przestępstw przeciwko Stanom Zjednoczonym, kradzieży tożsamości, prania brudnych pieniędzy oraz oszustw związanych z przelewami i bankami. Śledztwo Muellera nie było, mówiąc ściśle, śledztwem kontrwywiadowczym. To zadanie przypadło kierowanej przez Republikanów Senackiej Komisji Wywiadu (SSCI), która opublikowała swoje wnioski w pięciu różnych tomach, zaczynając od lipca 2019 roku, znacznie bardziej kompleksowych i szczegółowych niż Raport Muellera, chociaż indywidualnie i zbiorowo zdobyły tylko ułamek uwagi. "Żadne śledztwo w tej sprawie nie było bardziej wyczerpujące," powiedział pełniący obowiązki przewodniczącego SSCI w sierpniu 2020 roku, kiedy opublikowano piąty i ostatni tom. Miał rację i zasługuje na wiele uznania za dotarcie do sedna rosyjskich aktywnych działań i ingerencji w wybory w 2016 roku. Nazywał się Marco Rubio.