Dania wytwarza 90% swojej energii elektrycznej z odnawialnych źródeł. Byli pierwszym krajem, który nałożył podatek na zanieczyszczenie rolnicze. Pierwsza wyspa zasilana w całości czystą energią. Przykład wszystkiego, co obiecał ruch zielony. A teraz wyrywają panele słoneczne. Wioski zaczęły być otaczane przez nie. Domy wiejskie otoczone ze wszystkich stron. Nagrania z dronów stały się wirusowe, pokazując rodziny zamknięte w metalowej klatce, gdzie kiedyś rosła pszenica. „Żelazne pola” zostały wybrane ich słowem roku. Panele słoneczne zajmują tylko 0,2% duńskich gruntów rolnych. To wszystko. Rzeczywisty ślad jest prawie żaden. Ale postrzeganie, że społeczności wiejskie są poświęcane, aby ludzie z miast mogli czuć się dobrze ze swoim śladem węglowym? To wystarczyło. Rady gminne anulują projekty. Pierwsza na świecie wyspa w 100% odnawialna właśnie zagłosowała przeciwko nowym panelom słonecznym. Wybory krajowe są we wtorek i to może je zdecydować. Dania ma tak mało słonecznych dni, że każdy nowy panel jeszcze bardziej obniża ceny energii elektrycznej w negatywne terytorium. Deweloperzy dosłownie nie mogą zarobić na budowie tego, z czego kraj jest znany. Najbardziej zielony kraj na ziemi odrzuca to, co uczyniło go zielonym.