Uwielbiam Cormaca McCarthy'ego, ale mam też wrażenie, że wszyscy, którzy się z tego posta śmieją, mają po prostu inne porachunki z Rufo, ponieważ "po prostu nie mam nastroju, żeby być tłuczonym przez nieustanny nihilizm przez 350 stron" to całkowicie szanowany powód, aby przeczytać coś innego.