Wietnamczycy są tacy mili, nawet w mieście. Przeprowadzałem badania nowych dzielnic i zacząłem rozmawiać z facetem idącym drogą obok mnie. Następną rzeczą, którą wiesz, to że wezwał kilku członków rodziny, aby się ze mną spotkali, odpowiedzieli na moje pytania i zaprosił mnie do swojego domu. Okazało się, że nagrałem odcinek telewizyjny o rodzinnym prowincji. Inny facet w innej dzielnicy zaprosił mnie do środka i dał mi pełną 30+ minutową wycieczkę po swoim domu oraz wszystkich swoich kontaktach budowlanych i informacjach. Okazało się, że jest właścicielem firmy zajmującej się outsourcingiem IT. A w miniony weekend inny facet w innej dzielnicy zaprosił mnie do swojego domu, aby pokazać mi swój dom i dać informacje o okolicy. Okazało się, że jest emerytowanym kapitanem statku ogromnego wietnamskiego tankowca. Powiedział, że wynagrodzenie powinno być teraz dobre z powodu problemów z dostawami ropy. Okazało się, że on i mój dziadek pochodzą z tej samej rodzinnej miejscowości. Potem kobieta i jej koreański mąż w innym domu dali mi kilka informacji. A ostatnio siedziałem na podłodze z 4 pokojówkami (jest aplikacja „Uber dla pokojówek”, gdzie można zamawiać na żądanie) i wszyscy rozmawialiśmy o życiu, marzeniach i plotkach po wietnamsku. To było naprawdę urocze. Mąż jednej z pokojówek przyszedł po nią w uniformie Grab. Żartowaliśmy, że to ultimate power couple gospodarki dzielenia w Wietnamie. Super pozytywne, jak zawsze.