Nie ma nic smutniejszego niż ktoś, kto ma 30 lat i wciąż nie nauczył się być szczery, kto wciąż regularnie używa sarkazmu, kto ma ripostę na wszystko, kto nieustannie ocenia innych. Wyglądają po prostu na zagubionych i małych. Bo tacy są. Ci ludzie zazwyczaj są całkiem inteligentni, gdzieś w środku organizacji, ale zbyt przestraszeni lub tchórzliwi, by ubiegać się o dużą posadę lub podjąć duże ryzyko, a częścią tego jest to, że słyszą swój własny oceniający głos, który czai się w obawie przed porażką. Gdy ich rówieśnicy odnoszą sukcesy, mówią, że to szczęście, że to faworyzowanie i że nie są tacy dobrzy. Mówią wszystko, tylko nie prawdę, która brzmi, że ludzie, których krytykowali, naprawdę próbowali i ryzykowali krytykę. Nie ma nagrody za potencjał. I nie ma przyjaciół dla cyników, tylko współczujący, gotowi tylko wciągnąć innych w swoje koło lamentu. Dość ripost. Naprawdę zrób coś. Ciesz się z sukcesów innych. Jest duża szansa, że jeśli nie przerwie się tego cyklu do 40. roku życia, nigdy się go nie przerwie.