Dużo mówimy o „własności”… ale czy naprawdę cokolwiek posiadamy? Pomyśl o tym. Kupujesz dom, ale co roku płacisz podatki od nieruchomości. Jeśli ich nie zapłacisz, może być odebrany. „Posiadasz” samochód, ale jest zarejestrowany, regulowany i może być odebrany, jeśli nie spłacisz rat. Nawet ziemia—o coś, o co ludzie walczą—istnieje w ramach praw, granic i systemów większych niż jedna osoba. Co więc naprawdę oznacza własność? Filozofowie tacy jak John Locke twierdzili, że własność pochodzi z mieszania twojej pracy ze światem. Ale nawet ten pomysł działa tylko w ramach systemu, który uznaje twoje prawa. Bez tego systemu własność staje się… krucha. Teraz pomyśl szerzej. W nowoczesnym życiu coraz więcej rzeczy nie jest naprawdę posiadanych—są dostępne: Muzyka na Spotify Filmy na Netflix Oprogramowanie, do którego subskrybujesz zamiast kupować Nie posiadasz produktu—posiadasz pozwolenie na jego używanie. A nawet poza systemami i prawami… jest głębsza prawda: Nie posiadasz czasu. Nie posiadasz ludzi. Nawet nie kontrolujesz w pełni swoich okoliczności. W najlepszym przypadku to, co nazywamy „własnością”, to tymczasowa kontrola—przyznana przez społeczeństwo, utrzymywana przez systemy i zawsze podlegająca zmianom. To nie znaczy, że własność jest bezsensowna. To po prostu oznacza, że nie jest absolutna....