Rano męczyły mnie bóle brzucha spowodowane wzdęciami, prawdopodobnie przez zjedzenie zbyt dużej ilości błonnika wieczorem, wziąłem trochę leków i powoli się poprawiło. Pomyślałem o pytaniu, które wielokrotnie rozważałem, że szczęście w rzeczywistości nie jest pojęciem absolutnym, lecz względnym. W młodości szczególnie bałem się przeciętności i nudy, nie tylko dążyłem do osiągnięć, ale czasami celowo szukałem niebezpieczeństwa i emocji. Pamiętam, jak rozmawiałem z przyjacielem z drugiego pokolenia, ich firma miała poważne problemy, jego ojciec został wciągnięty w to, a on był zmuszony w Pekinie czekać na wezwania i dochodzenia. Powiedział mi, że po załatwieniu tej sprawy poczuje, że życie ma codziennie coś do zrobienia, a popołudniu spokojnie wypije kawę, co będzie całkiem w porządku. Czułem to samo. Szczęście to w rzeczywistości to, że można dobrze jeść, dobrze spać, dobrze się wypróżniać; że ja i moja rodzina jesteśmy bezpieczni, nie martwimy się o to, co zjeść, to już wystarczy. Jeśli mamy jakieś małe hobby, mały biznes, który możemy prowadzić, a każdego dnia możemy poczuć przypływ energii, to jeszcze lepiej. Czym można to wymienić? Na szybkie wzbogacenie się, ale każdego dnia żyjąc w strachu, źle sypiając i źle jedząc, a nawet narażając się na ryzyko? Nie ma potrzeby. Zachowajmy poduszkę bezpieczeństwa, niezależnie od tego, czy chodzi o inwestycje, czy spekulacje, nie pozwólmy, aby wpłynęło to na nasze i naszych rodzin najzwyklejsze szczęście, to jest najważniejsze.