Jako biskup, nie mogę milczeć. Dziś napisałem i wysłałem otwarty list do Jego Królewskiej Mości Króla Karola III, którego treść brzmi następująco: Do: Jego Królewska Mość, Karol III, Król Zjednoczonego Królestwa i Królestw, Najwyższy Gubernator Kościoła Anglii, Nosiciel starożytnego tytułu Obrońcy Wiary. Wasza Królewska Mość, Piszę do Was nie jako polityk ani komentator, ale jako jeden z Waszych wiernych poddanych, który, jako biskup Kościoła Chrystusowego, nie może milczeć, gdy chrześcijańskie fundamenty tego królestwa są systematycznie rozkładane. Panie, są chwile w życiu narodu, kiedy milczenie staje się formą zdrady. Gdybym teraz odmówił przemówienia do Waszej Królewskiej Mości, byłby to taki moment. Przez ponad tysiąc lat Korona tego królestwa stała w poważnym przymierzu z wiarą chrześcijańską. Prawo tej ziemi zostało przez nią ukształtowane. Wolności naszego narodu były przez nią pielęgnowane. Sumienie naszej cywilizacji zostało przez nią uformowane. Od opactw średniowiecznej Anglii po kościoły parafialne naszych wsi, od kazania Reformatorów po misyjny zapał, który niósł Ewangelię na krańce ziemi, wiara chrześcijańska nie tylko wpłynęła na Wielką Brytanię — ona ją zdefiniowała. Jednak dzisiaj to dziedzictwo jest cicho, ale celowo erodowane. W instytucjach tego narodu rośnie wrogość wobec wiary, która je zbudowała. Wiara chrześcijańska jest wyśmiewana na placu publicznym. Moralność chrześcijańska jest odrzucana jako nietolerancja. Instytucje chrześcijańskie są zmuszane do rezygnacji z doktryny, aby dostosować się do ideologii epoki. W samym Kościele, który nosi nazwę Anglii, pojawiły się głosy, które wydają się bardziej chętne do odzwierciedlenia ducha epoki niż do ogłoszenia wiecznej prawdy Ewangelii. Tymczasem, poza murami naszych kościołów, potężne ruchy polityczne otwarcie mówią o usunięciu chrześcijaństwa z jego historycznego miejsca w życiu tego narodu. ...