Od jakiegoś czasu mam hipotezę, którą nazywam "Bańką IQ." W zasadzie, chyba że pracujesz w wyjątkowo publicznej roli, dorośli nigdy nie spotkają nikogo z IQ wyższym lub niższym o więcej niż 15 punktów niż ich własne. Osobno zauważyłem, że ludzie albo działają zgodnie z tym, w co wierzą, albo wierzą w to, co robią, przy czym zdecydowana większość należy do tej drugiej kategorii. W tej drugiej kategorii uważam, że teza Chatera jest poprawna. Co do pierwszej... Bardzo krótko mówiąc, to, co mówię, to że ta książka wydaje się być owocem pomylenia braku obserwacji poważnie inteligentnej osoby z intelektualnym lub filozoficznym rygorem z brakiem ich istnienia. Jest to psychologiczny odpowiednik standardowej praktyki rewizji historycznej — akademia zachęca ludzi do wymyślania "rewolucyjnych" pomysłów, które dyskredytują, kwestionują i rzekomo "obalają" rzeczy, które wszyscy już wiedzą, że są prawdziwe.