Kiedyś zapytałem przyjaciela, jeśli naprawdę osiągnie się wolność finansową, jakie życie chciałby prowadzić. Powiedział, że chciałby codziennie nosić plecak, i chodzić na wykłady na uniwersytecie. Słuchać siwych profesorów mówiących o matematyce, filozofii, sztuce, o tych rzeczach, które nie mają nic wspólnego z zarabianiem na życie, ale są naprawdę interesujące. Siedzieć w ostatnim rzędzie w klasie, za oknem wieje wiatr, na podium ktoś powoli mówi, a ja cicho słucham, uważnie notując. Nie dla punktów, nie dla dyplomu, nie dla awansu, ani dla publikacji. Tylko dla tej chwili olśnienia: o to chodzi. Po zajęciach idę do stołówki na ciepły posiłek, idąc myślę, że dziś znów trochę lepiej rozumiem świat. ...