uwielbiałem covid: - w końcu praca zdalna została znormalizowana, więc mogłem łatwiej udawać, że pracuję - zacząłem biegać i biegam od tamtej pory - robiłem dużo więcej ognisk na zewnątrz, uwielbiam grillować na świeżym powietrzu i ognisko, następne już w przyszłym tygodniu - zero fomo, bo nic się nie działo - z powodu braku fomo w końcu mogłem zająć się dodatkowym zajęciem i to mnie wzbogaciło - rynki wzrosły, bo zaczęli drukować, wszystkie moje torby poszły w górę - moi przyjaciele i ja już nie dzielimy się jointem. teraz wszyscy sami skręcamy swoje jointy i palimy swoje, co jest znacznie bardziej higieniczne. kiedyś dzieliliśmy się jointem w czwórkę, zawsze trzeba było czekać, aż inni skończą, to było trochę obrzydliwe, mimo że wszyscy jesteśmy przyjaciółmi i trzeba było dostosować tempo palenia do ogólnej grupy. teraz można po prostu skręcić jeden joint na cały wieczór i nie trzeba iść na kompromis w kwestii tempa palenia - covid naprawdę podzielił społeczeństwo na normików i tych, którzy myślą, ta różnica nie była tak wyraźna wcześniej