dzisiaj jest mój ostatni dzień na bezrobociu. jestem niezmiernie wdzięczny zespołowi, który dał mi szansę życia. kultura była niezrównana. korzyści były niesamowite. a elastyczność? nie do uwierzenia. rozwinąłem się, nauczyłem się i szybko się rozwijałem — co zmusiło mnie do wyzwania samego siebie w najlepszy możliwy sposób. od pierwszego dnia wrzucono mnie na głęboką wodę. nikt nic mi nie dał. musiałem zbudować systemy, opracować procesy i samodzielnie znaleźć sukcesy. taki rodzaj odpowiedzialności jest rzadki i nie biorę go za pewnik. ale to, co zapamiętam najbardziej, to czas. miałem 3 miesiące z moim synem, których inaczej bym nie miał. obserwowałem, jak odkrywa swoje rączki. obserwowałem, jak odkrywa wentylator sufitowy, jakby to było najważniejsze, co kiedykolwiek widział. odchodzę z silniejszym nastawieniem, ostrzejszą perspektywą i głęboką wdzięcznością za to, co naprawdę znaczy postawić na siebie. dla wszystkich, którzy się odezwali, sprawdzili, jak się mam, i uwierzyli we mnie w tym rozdziale — dziękuję. wiecie, kim jesteście. czas na następne. 🙏